Tereza Sebesta
Motyl nocny
Już czas iść do łóżeczka. Tym razem uprzyjemnijcie sobie chwilę przed snem krótką usypianką o motylu nocnym. Wyciszcie się i przygotujcie do snu, jednocześnie poznając niezwykłe zwierzęta.
Pieprz i Sól, wyruszając ze Stambułu, trafiają przypadkiem na statek transatlantycki, na którym poznają kolejnych cudownie pachnących przyjaciół – przyprawy Tymianek i Miętę, a także inną bardzo ciekawą parę z Azji. Jak poradzą sobie, gdy spotka ich na morzu ogromna burza?
Światło dzienne zaczęło znikać wraz z uderzeniem potężnego
– Chodź, tędy – instruował swoją koleżankę, Sól.
– Ty znasz się na tych światełkach? – spytała dla pewności, choć całkowicie swojemu koledze ufała.
– Oczywiście. Zawsze musisz iść zgodnie z kierunkiem strzałek. One pomogą ci wydostać się z każdej afery – pouczał ją Pieprz.
I tak powoli szli w górę ogromną metalową klatką schodową, dokładnie tak, jak pokazywały strzałki
– Gdzie właściwie jesteśmy? – Sól miała nadzieję usłyszeć odpowiedź, ale Pieprz był w tym momencie
– Hej, wy
Gdy tylko się odwrócili, zauważyli przed sobą dwie przedziwnie pachnące postacie, które surowym wzrokiem mierzyły ich od stóp do głów.
– My tutaj… hm… my jesteśmy tu z wizytą – wydukała w końcu Sól, choć nie była to najlepsza odpowiedź. Dwoje nieznajomych natychmiast zaczęło
Pieprz postanowił więc powiedzieć co i jak:
– Właściwie to nawet nie wiemy, gdzie jesteśmy. Trafiliśmy tu niechcący.
Para, która jeszcze przed chwilą patrzyła na nich surowym wzrokiem, teraz uśmiechnęła się przyjacielsko.
– Jestem Tymianek – odezwał się pierwszy.
– A ja Mięta – powiedział drugi i obydwoje podali im ochoczo dłonie.
– Chodźcie, pokażemy wam wszystko – zaproponował Tymianek, machając w stronę fotokomórki, która sterowała potężnymi dwuskrzydłowymi drzwiami.
Te po chwili same